Dlaczego nie warto prowadzic bloga w sklepie internetowym. 7 powodów [ANTYPORADNIK]

Wszyscy przekonują, że blog w sklepie internetowym to same korzyści. My (z przymrużeniem oka) ostrzegamy przed skutkami ubocznymi, o których nikt nie mówi. Oto siedem powodów, żeby bloga nie zakładać, i to, co każdy z nich oznacza dla Twojej sprzedaży.

SPIS TREŚCI

Nie warto, bo znajdą Cię ludzie, którzy jeszcze nie wiedzą, czego chcą

Bez bloga do sklepu trafiają głównie ci, którzy wpisali w Google nazwę produktu. Wiedzą, czego szukają, porównują ceny i kupują. Wygodnie i przewidywalnie.

Blog ten porządek psuje. Zaczynają przychodzić ludzie, którzy wpisują „jaki materac dla osoby śpiącej na boku” albo „czym różni się arabica od robusty”. Nie mają w głowie żadnego produktu. Mają problem.

Karta produktu na takie pytania nie odpowie, bo nie zna pytania. Odpowie na nie wpis poradnikowy. To tak zwany długi ogon, czyli dłuższe, bardziej szczegółowe zapytania, o które duże sklepy rzadko walczą, bo każde z osobna przynosi niewielki ruch. Razem potrafią dać go sporo.

„Najgorsze” dla przeciwników bloga jest to, że ci ludzie nie znikają po przeczytaniu. Dobry wpis prowadzi ich dalej, linkami do kategorii i produktów, które ich problem rozwiązują. Blog przestaje być odnogą sklepu i staje się jego przedsionkiem.

Nie warto, bo skończą się zwroty i magazyn zacznie się nudzić

Dobrze, „skończą się” to przesada. Ale zwrotów wynikających ze złego wyboru może być wyraźnie mniej, a to spora ich część.

Wiele paczek wraca nie dlatego, że produkt był wadliwy. Wraca, bo klient spodziewał się czegoś innego. Kilka sytuacji, które zna niemal każdy sprzedawca:

  • Buty. Klientka nosi 38, zamawia 38 i odsyła, bo ta marka ma mniejszą rozmiarówkę. Wpis o tym, jak rozmiarówka marki wypada na tle innych, rozwiązałby sprawę przed zakupem.
  • Farba do ścian. Kolor na monitorze wyglądał inaczej niż na ścianie w pokoju od północy. Poradnik o tym, jak światło zmienia barwę, podpowiedziałby, żeby zacząć od próbki, a nie od dziesięciu litrów.
  • Żarówki. Gwint E14 zamiast E27, ciepła barwa zamiast neutralnej. Towar bez zarzutu, a paczka i tak wraca.
  • Części i akcesoria. Filtr do odkurzacza, pasek do zegarka, etui na telefon. Wpis „jak sprawdzić, który model masz” oszczędza czas obu stronom.

We wszystkich tych przykładach produkt był w porządku. Zabrakło informacji.

Poradnik typu „jak dobrać”, „jak sprawdzić model” czy „czym różnią się warianty” zamyka tę lukę, zanim klient kliknie „kup”.

Poradnik działa najlepiej tam, gdzie klient podejmuje decyzję. Podlinkuj go z karty produktu, np. obok tabeli rozmiarów albo listy parametrów.

Nie warto, bo klienci przestaną pisać do Ciebie z tymi samymi pytaniami

„Czy ten krem nada się do cery suchej?”, „Jak prać tę kurtkę?”, „Czy ta kawa pasuje do ekspresu przelewowego?”. Jeśli prowadzisz sklep, pewnie odpowiadasz na takie pytania po raz setny.

Blog to zepsuje. Każde powtarzające się pytanie to gotowy temat na wpis, a wpis odpowiada za Ciebie o każdej porze, także w nocy, gdy klient właśnie się waha.

Zmieni się też praca obsługi klienta. Zamiast przepisywać tę samą odpowiedź, wyśle link. Szybciej, pełniej i za każdym razem tak samo.

Najlepsza lista tematów na bloga leży w Twojej skrzynce i historii czatu. Zbierz pytania z ostatnich kilku miesięcy i wybierz te, które wracają najczęściej.

Swoją drogą, w tym kontekście mamy jeszcze jedną radę: nie zostawiaj tych odpowiedzi tylko na blogu. Część klientów i tak sięgnie po telefon, bo woli zapytać na głos, niż szukać wpisu.

Spisane poradniki możesz wykorzystać w Asystencie Telefonicznym AI od home.pl w formie bazy wiedzyKlient usłyszy wtedy przez telefon to samo, co przeczytałby we wpisie, nawet o drugiej w nocy.

Nie warto, bo klient zrozumie, za co płaci

Klient, który nie wie, czym Twój produkt różni się od tańszego zamiennika, widzi tylko cenę. I wybiera niższą.

Wpis porównawczy zmienia ten rachunek. Gdy ktoś rozumie, dlaczego jedna patelnia kosztuje 80 zł, a druga 300 zł, cena przestaje być jedynym kryterium. Część klientów świadomie wybierze droższy wariant, bo zobaczy, co dostaje w zamian.

Działa tu też prosty mechanizm zaufania. Chętniej kupujemy od kogoś, kto potrafi coś wytłumaczyć. Rzetelny poradnik zostawia wrażenie, że po drugiej stronie ktoś się zna, a to obniża opór przed zakupem lepiej niż kolejny baner z rabatem.

Jest i drugi skutek. Klient, który dzięki wpisowi odkryje, że do jego potrzeb wystarczy tańszy model, też to zapamięta. Przy następnych zakupach wróci do sklepu, który nie próbował mu niczego wcisnąć.

Nie warto, bo bloga nie da się wyłączyć jak kampanii

Z reklamą sprawa jest prosta. Płacisz, masz ruch. Kończy się budżet, kończy się ruch. Wszystko pod kontrolą.

Blog jest pod tym względem kłopotliwy. Wpis opublikowany rok temu wciąż przyprowadza ludzi, choć nikt już za to nie płaci. Poradniki sezonowe, jak „jak przygotować ogród do zimy” czy „jaki rower na pierwszy raz dla dziecka”, wracają co roku same.

Jest też haczyk, o którym warto wiedzieć. Efekty w wyszukiwarce budują się tygodniami i miesiącami, więc blog nie zastąpi reklamy, gdy sprzedaży potrzebujesz od jutra. Najlepiej działają razem: reklama daje szybki ruch, a blog ten, który zostaje.

Nie warto, bo zabraknie Ci wymówek w newsletterze i social mediach

„Nie mam o czym napisać w newsletterze” przestaje być aktualne po kilku wpisach.

Jeden poradnik to materiał na kilka postów, fragment newslettera, odpowiedź dla klienta i opis do krótkiego filmu. Piszesz raz, korzystasz wielokrotnie, a komunikacja we wszystkich kanałach mówi tym samym głosem.

Nie warto, bo Google zacznie przedstawiać Cię jako eksperta

Wpisz w Google pytanie dotyczące swojej branży, a coraz częściej zobaczysz na górze Przegląd od AI, czyli podsumowanie z odnośnikami do źródeł. Tymi źródłami są zwykle strony, które jasno odpowiadają na pytanie. Na przykład wpisy poradnikowe.

Skutki są trudne do opanowania. Ktoś pyta, jak dobrać rozmiar butów do biegania, a w odpowiedzi widzi nazwę Twojego sklepu jako źródła. Zanim w ogóle wejdzie do jakiegokolwiek sklepu, już kojarzy Cię jako tego, kto się zna.

Nie każdy kliknie od razu, bo podsumowanie często wystarcza mu za odpowiedź. Ale nazwa zostaje w pamięci, a przy zakupie łatwiej wybrać sklep, który już raz pomógł.

Fragment tekstu łatwiej zacytować, gdy sekcja zaczyna się od jasnej odpowiedzi w jednym lub dwóch zdaniach, a szczegóły pojawiają się niżej. Nagłówki formułuj tak, jak ludzie zadają pytania.

A teraz bez żartów: kiedy blog może poczekać

Blog w sklepie internetowym nie jest lekarstwem na wszystko. Są sytuacje, w których lepiej odłożyć go na później.

  • Sklep nie jest gotowy na gości. Karty produktów bez zdjęć, opisy skopiowane z hurtowni, niejasne koszty dostawy. Blog przyprowadzi ludzi, ale nie przekona ich do zakupu w sklepie, który sam budzi wątpliwości. Najpierw uporządkuj to, co klient widzi przy koszyku.
  • Nie masz nikogo, kto się nim zaopiekuje. Blog nie kończy się na pierwszych wpisach. Ostatni artykuł sprzed dwóch lat, ceny, które dawno się zmieniły, linki do produktów wycofanych z oferty. Taki blog robi gorsze wrażenie niż żaden, bo klient zaczyna się zastanawiać, czy sklep w ogóle jeszcze działa. Zanim zaczniesz, ustal, kto i jak często będzie do niego zaglądać.
  • Chcesz pisać, bo „tak trzeba”, ale nie wiesz o czym. Wpisy oderwane od pytań klientów i od Twojej oferty nie przyciągną kupujących, tylko przypadkowych czytelników. Zanim zaczniesz, zbierz listę pytań, które naprawdę słyszysz.

W każdej z tych sytuacji blog nie jest złym pomysłem. Po prostu jego kolej przychodzi trochę później.

Jeśli mimo ostrzeżeń chcesz spróbować: blog w Sellastiku

Uruchomienie bloga często kojarzy się z osobnym systemem i dodatkową konfiguracją. Nie zawsze jest to konieczne.

W kreatorze sklepu internetowego Sellastik blog budujesz na tym, co w sklepie już masz, czyli na kategoriach. Sekcja bloga to zwykła kategoria główna, a poszczególne wpisy to jej podkategorie. Treść wpisu powstaje w polu opisu, które mieści nawet 300 tys. znaków.

Piszesz we wbudowanym edytorze, tym samym, którego używasz w sklepie. Sformatujesz tekst, dodasz zdjęcia, filmy i tabele, a nagłówki wstawisz w edytorze HTML.

Bloga podepniesz też do menu w Instant Site, z opcją rozwijania najnowszych wpisów po najechaniu kursorem.

Najciekawsze dzieje się pod wpisem: możesz przypiąć do niego produkty ze swojego asortymentu. Poradnik o doborze rozmiaru prowadzi wtedy wprost do butów, o których opowiada, a droga od treści do koszyka skraca się do jednego kliknięcia. To dokładnie ten mechanizm, przed którym ostrzegaliśmy w całym artykule.

Dwa ograniczenia warto znać przed startem. Kolejność wpisów ustawiasz ręcznie, przeciągając je w drzewie kategorii. Część ustawień wyglądu kategorii działa na cały sklep, a nie tylko na sekcję bloga.

Instrukcję krok po kroku znajdziesz w artykule jak utworzyć bloga w Sellastiku.

Sprawdź Sellastik

Czytaj więcej
<!--// -->baner